niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 8 Say Ok..

Brunetka wstała o 7 rano. Była sobota. Nie chciało jej się wstawać, lecz musiała.
To był jej ten ważny dzień, w którym mogła zostać wybrana. Ale też, przecież mogli
jej nie wybrać. Wtedy zapewne by się załamała. Lecz miała dobre myśli. Wstała i
poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic. Następnie ubrała się i uczesała.
Zrobiła lekki makijaż, który dodawał jej uroku. W końcu wyszła z łazienki.
Była 8 rano. Zeszła na dół. Wyjęła z lodówki jajka i zaczęła robić jajecznicę.
Kiedy się ugotowała, położyła ją na talerzyku i dodała 2 kromki chleba z masłem.
Uśmiech na jej twarzy ciągle gościł. Usiadła przy stole i zaczęła jeść.
Jedzenie, które zrobiła smakowało jej. Skończyła jeść, poszła więc na kanapę
i oglądała telewizję. Wybiła 11:30. Dziewczyna szybko wyłączyła telewizor i pobiegła na
górę. Wzięła swoją torebkę i wybiegła z domu. Gdy tak szła przypomniało jej się, że
3 dni temu wyszła Ash, a ona od tamtej pory się do niej nie odzywała. Prawdopodobnie
była już zdrowa i normalnie chodziła. W końcu doszła do wielkiego budynku, stał przy
drzwiach plakat, który zapraszał do wzięcia udziału w castingu. Weszła spokojnie do
budynku. Serce jej szybko biło, nie mogła się opanować. Rozejrzała się dookoła i
zobaczyła drzwi z napisem "Casting do filmu High School Musical". Brunetka zapukała do
drzwi. Usłyszała jak ktoś krzyczy "Proszę!". Leciutko nacisnęła klamkę i weszła.

V: Emm..Dzień dobry, ja na casting.
K: Dzień dobry, jestem Kenny.
V: Miło mi, ja Vanessa.
K: Mi też, Vanesso idź na koniec kolejki zatem.

Kolejka była strasznie duża. Vanessie aż szczęka opadła. Czego ona mogła się spodziewać?
Że tylko ona tu przyjdzie i już po sprawie? Po chwili usłyszała jej dobrze znany głos.

V: Ash? Moni?-powiedziała sama do siebie.
A&M: Hej! Van! Tutaj!-krzyczały

Vanessa się rozejrzała. W końcu jej wzrok zatrzymał się na dwóch dziewczynach.
To były one. Podbiegła do nich i je przytuliła.

V: Ash, już tak szybko wróciłaś do zdrowia? Hmm?-zaśmiała się.
A: No co, miałam siedzieć sama w domu i się nudzić?
V: A żebyś wiedziała!-zachichotała.
A: Kiedyś Cię zabiję Van!
V: No pewnie!
M: Dziewczyny! Ciszej, ludzie się na was patrzą.

Dziewczyny pokazały sobie języki, po czym się śmiały. Rozmawiały tak, a kolejka była
co raz mniejsza. W końcu nadeszła kolej Moni.

M: Trzymajcie za mnie kciuki!-powiedziała po czym weszła do pomieszczenia.
V: A żebyś wiedziała, że trzymamy..-odezwała się już sama do siebie.

Po paru minutach wyszła Moni, nie chciała im mówić czy się dostała czy nie. Ustaliły
sobie wszystkie we 3, że gdy już każda wejdzie to wtedy razem powiedzą. Teraz
była kolej Ash. Gdy wyszła powiedziała jedynie co śpiewała. Była to piosenka pod
tytułem "7 things". Teraz miała wejść Vanessa. Złapała klamkę i leciutko ją nacisnęła.
Weszła nie pewnie do środka. Była tam wielka scena z mikrofonem.

K: Vanessa, tak?
V: Tak.
K: Proszę, wejdź na scenę. Nie wstydź się.

Vanessa posłusznie weszła na scenę i zaczęła śpiewać swoją piosenkę, którą napisała
z myślami o Zacu. Nazwała ją "Say Ok".

V: You are fine
You are sweet
But I'm still a bit naive with my heart
When you're close I don't breathe
I can't find the words to speak
I feel sparks
But I don't wanna be into you
If you are not looking for true love, oh oh
No I don't wanna start seeing you
If I can't be your only one

So tell me when it's not alright
When it's not OK
Will you try to make me feel better?
Will you say alright? (say alright)
Will you say OK? (Say OK)
Will you stick with me through whatever?
Or run away
(Say that it's gonna be alright. That it's gonna be OK)
Say OK...

Śpiewała tak myśląc o Zacu. Coś do niego wielkiego czuła, ale on najwidoczniej chciał
nią się "pobawić". Łza jej spłynęła po policzku. Szybko ją wytarła i popatrzyła na
twórcę filmu.

K: Vanesso, nie wiem czy się z tego ucieszysz, ale.. Dostałaś się!
V: Dziękuję! Ale tak na prawdę?! Boże, jak ja się cieszę!
K: Tak na prawdę, a teraz idź, mam też innych ludzi do przesłuchania.

Vanessa wybiegła z pomieszczenia jak szalona. Przyjaciółki stały przed budynkiem.
Szybko do nich podbiegła. Skakała najwyżej jak tylko mogła, była taka szczęśliwa.

V: Dziewczyny..
A&M: Tak?..
V: DOSTAŁAM SIĘ!!-krzyknęła po czym przytuliła się do nich.
A&M: Ja też się dostałam!!-krzyknęły w tym samym czasie.

Vanessa odwróciła się. Zobaczyła tam szatyna. Wchodził do tego budynku co ona. Czyli
prawdopodobnie szedł na casting. Dziewczynie z twarzy znikł uśmiech. W sercu cieszyła
się, że może się dostanie do castingu i będzie z nią w filmie, a w myślach nie była
zadowolona. Nie chciała go już widzieć. Choć tak na prawdę to na jego widok nogi
jej się uginały. Te jego oczy ją hipnotyzowały...


Wszedł pewny siebie do pomieszczenia. Zauważył mężczyznę, który kazał mu wejść na scenę
i zaśpiewać coś. Na początku nie wiedział co ma zaśpiewać. W końcu zdecydował się zaśpiewać
piosenkę "Don't talk to me". Gdy to śpiewał, myślał o niej. Jaka ona jest piękna i tym podobne.
Teraz już wiedział co do niej czuję. To była tak zwana miłość. Chciał ją odzyskać, więc
wymyślił plan. Miał nadzieję, że wypali. Kiedy skończył śpiewać usłyszał oklaski.

K: Brawo, brawo. Dla kogo była ta piosenka?
Z: Yyy.. dla nikogo.
K: Mnie możesz powiedzieć, przecież widzę że coś cię trapi.
Z: Ech..myślałem o brunetce, która ma na imię Vanessa..
K: Czy to nie Vanessa Hudgens?
Z: Eee..A skąd to pan wie?
K: Była tutaj dostała się, możesz mi mówić Kenny.
Z: Na prawdę?!
K: Tak, i Ty także się dostałeś. Gratuluję.
Z: Dziękuję Panu!..znaczy..Kenny.

I wybiegł. Gdy już wychodził zatrzymał się. Zauważył tam brunetkę, która się śmiała ze
swoimi przyjaciółkami. Podszedł do nich. Dziewczyny się na niego patrzyły oprócz brunetki,
która nawet nie wiedziała, że on był za nimi.

V: Haloo, dziewczyny! Żyjecie?
M: Tak, tak to my już pójdziemy.

Ash podeszła do Van i szepnęła: "Nie zepsuj tego". I odeszła razem z Monique zostawiając
ją samą z Zac'iem.

V: Nie wiem o co im chodziło, jeśli one poszły to ja też.-powiedziała sama do siebie.
Odwróciła się. Zobaczyła tam szatyna z niebieskimi oczami. Nie wiedziała co ma powiedzieć.

Z: Cześć księżniczko.
V: Nie mów do..znaczy.. Cześć.
Z: Mogę Cię gdzieś porwać?
V: Może do tej zdziry?-wymsknęło jej się.
Z: Nie Van, chciałem Cię przeprosić. Wybacz mi, ja nie chciałem. Powiem Ci jak to się
zaczęło. No więc tak. Poszedłem do łazienki tak jak mówiłem. Gdy już załatwiłem swoje
sprawy, umyłem ręce i wyszedłem. Przed drzwiami stała ta blondynka. Nawet nie wiedziałem
jak ona ma na imię. Podeszła do mnie i pocałowała mnie. Potem ją odepchnąłem i odszedłem.
Proszę uwierz mi.

Vanessa nie wiedziała co powiedzieć. Z jednej strony mu wierzyła, z drugiej nie. Każdy
mógłby tak sobie powiedzieć. Ale widziała w jego oczach "to coś". Widziała w nich
żal i smutek. W końcu nie tracąc dłuższej chwili przytuliła się do niego.

Z: To znaczy, że mi wybaczasz?
V: Tego to ja nie powiedziałam, grubasie!
Z: Nie jestem grubasem!
V: Jesteś, ale tylko moim, jasne?!
Z: Niech Ci będzie..A teraz chodź!
V: Gdzie?
Z: Zobaczysz..

Szatyn złapał ją za rękę i pobiegli. Gdy już byli blisko tego miejsca, Vanessie opadła
szczęka. Byli na ślicznej plaży. Nie było nikogo na niej. Wyglądała pięknie przy zachodzie
słońca.

V: To tutaj?
Z: Nie, już niedaleko.

Vanessa się zdziwiła. Myślała, że to tutaj, a tu proszę idą jeszcze dalej.
Gdy już dotarli brunetka zemdlała z wrażenia. To co tam zauważyła było przecudne...


C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz