niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 14 Pomyliłam się co do niego..

Brunetka o imieniu Vanessa, zaczęła się budzić. Strasznie bolała ją głowa. Nie wiedziała dlaczego.
Otworzyła powoli oczy. Rozejrzała się po pokoju. Nie wiedziała gdzie się znajduję. Bała
się, że coś głupiego zrobiła. Opuściła głowę. Zobaczyła, że jest w chłopskiej koszulce.
Pachniała jej znajomo. "Ach..Zac.."-pomyślała. Odetchnęła z ulgą. Powoli wstała z łóżka
chłopaka. Przeciągnęła się, ziewając. Założyła kapcie i zeszła na dół. Przeszła do salonu,
a tam zastała słodko śpiącego szatyna z otwartymi ustami. Podeszła do niego po cichu i
przykucneła koło chłopaka. Pogładziła go po policzku, a następnie lekko pocałowała w usta.

V: Hej, królewiczu.. wstawaj..- powiedziała cicho mówiąc mu do ucha. Nie odpowiedział.
V: Wstawaj..-szturchnęła go i pocałowała w ucho.
Z: Co się dzieję..-powiedział półprzytomny.
V: Masz jakieś tabletki na ból głowy?- szepnęła do niego, gładząc go po włosach.
Z: Yy.. no mam.. są w szafce..-zrobił dziubek i znów zamknął oczy.
V: Mój książe..-cmoknęła go lekko w usta i wstała.
Z: Mhm.. zaraz wstaję, mamo..
V: Głupota..-zaśmiała się i ruszyła w stronę kuchni.

Wyjęła z szafki pudełko tabletek na ból głowy. Wzięła jedną z nich i połknęła, popijając
wodą z butelki. Odłożyła wszystko na swoje miejsce. Poszła znowu do salonu. Usiadła
na fotelu i włączyła TV. Przełączyła na kanał z muzyką. Zaczęła sobie po cichu śpiewać
piosenke, która w tej chwili leciała. Nie mogła się powstrzymać i zaczęła tańczyć.
Uwielbiała to robić. Ruszanie ciałem, potem ruszanie rękami, następnie obrót i..
potknęła się o dywan. Myślała, że zaraz spadnie, więc zamknęła oczy. Lecz nic takiego się
nie stało. Poczuła, że ktoś ją trzyma. Podniosła głowę do góry i otworzyła oczy. Zobaczyła
tam piękne, niebieskie tęczówki, które miały iskierki w oczach. Wstała i przytuliła się do
szatyna.

V: Już wstałeś?
Z: Jak widać.. a jak tam głowa?-zaśmiał się.
V: Ale śmieszne! Nawet nie wiem dlaczego mnie tak cholernie bolała! Ale już mi trochę lepiej..
Z: To dobrze..-przypomniał sobie tą niezręczną sytuację- Kocham Cię, wiesz?
V: Nie wiem, bo nigdy mi tego nie mówiłeś?- drażniła się z nim.
Z: To teraz Ci mówię, księżniczko.
V: Aha.- odwróciła się do niego plecami.
Z: No ej, co się fochasz.- przytulił ją od tyłu.
V: Bo tak, puść mnie!! Zbok!
Z: Nie mam zamiaru Cię puszczać!
V: Pomocy, ludzie! A tak w ogóle.. czemu jestem w twojej koszulce?.. Czy Ty mnie przebierałeś?!
Z: Nie..znaczy.. tak, ale Van muszę Ci co..
V: Głupek, zbok, grubas, jak mogłeś!!
Z: Już nie mogę widzieć swojej dziewczyny w bieliźnie?
V: Ugh..-zarumieniła się.
Z: To jak? wybaczasz?
V: Nie, no chyba, że za coś..
Z: Hmm.. a może za to?- pocałował ją w usta.
V: Nie..
Z: To może to..-włożył pod jej koszulkę ręce i rozpiął stanik.
V: ZAC!!- podniosła stanik z ziemi i walnęła go nim.
Z: No co, przecież chciałaś za coś!!
V: Puszczaj mnie! No jaki zboczeniec!
Z: Cichaj! No mogę Ci go założyć jak chcesz..- poruszał brwiami.
V: NIE! Won!
Z: Tak w ogóle, fajny czarny stanik.- puścił jej oczko.
V: Pomocy!!- wyrwała się z jego objęć i pobiegła na górę.


Otworzyła szybko drzwi od pokoju i myśląc, że zamknęła drzwi *zamek był zepsuty* opadła na łóżko. Po chwili do pokoju wpadł Zac. Potknął się o dywan i wywalił. Vanessa zaczęła się z niego
śmiać. Chłopak podniósł się i rzucił się na brunetkę. W ten sposób leżał na niej. Zaczął całować ją
po szyji, a następnie w usta. Dziewczyna zepchnęła go z siebie, a wtedy weszła na niego. 

V: I kto wygrał? Ja!
Z: No dobra, wygrałaś.
V: Nagroda!
Z: Nagroda to przespanie się ze mną.- poruszał brwiami.
V: No chyba nie.
Z: To może taka? - złapał ją za tyłek i pocałował w usta.
V: Mmm.. wiesz co?
Z: Co?
V: Jesteś zbokiem!- zeszła z niego.- a teraz się odwróć, bo chce założyć ten cholerny stanik!
Z: No dobra, dobra.. już się nie złość..- wstał i zamknął oczy.
V: Masz się nie patrzeć!- odwróciła się plecami do niego.
Z: Nie patrzę..- otworzył oczy przez "PRZYPADEK" i zobaczył brunetkę bez bluzki.
 Szatyn podszedł do niej po cichu.. Na początku nie dotknął jej.  Nagle złapał ją za biodra i swoim
rękoma zaczął iść na górę aż trafił na jej piersi. Dziewczyna się wystraszyła. Bolało ją to. Chłopak
obrócił brunetkę w swoją stronę. Vanessa zakryła piersi swoimi rękami. 

V: Co Ty odpieprzasz!!- nakrzyczała na niego i walnęła go ręką w policzek.
Z: Pomagam mojej dziewczynie?
V: To jest pomaganie?! To bolało..
Z: Przepraszam, wybacz! Ale co miałem zrobić jak twoje piersi są takie śliczne..
V: Dzięki wiesz, fajnie że tylko to masz w głowie..- wyrwała się z jego objęć.
Z: Ale w tobie mi się coś innego podoba, twój charakter, kotek..
V: Odwal się..
Z: No proszę, co mogę zrobić, żebyś mi wybaczyła za moją głupotę?
V: Gówno..-oburzyła się.
Z: A jak Ci rozmasuję całe ciałko kremem?
V: Pogrzało Cię chyba..- weszła do łazienki, zostawiając szatyna samego.

Zapukał lekko do drzwi. Brak odpowiedzi. Wystraszył się. Uchylił lekko drzwi, a to co tam zauważył było nie do opisania (XD). Brunetka myła się pod prysznicem. "Boże, dobrze, że przynajmniej szkło jest zaparowane"-pomyślał. Wszedł po cichu i czekał na swoją ukochaną. Dziewczyna myśląc, że nikogo nie ma w pomieszczeniu wyszła pewna siebie. Odwróciła głowę w prawo. Szczęka jej opadła.

Zac ciągle przyglądał się jej zgrabnej sylwetce. Podszedł do niej i podał jej ręcznik. Jego czoło opierało się o jej. Dziewczyna owinęła ręcznik dookoła swojego całego ciała.

V: Zac jak mogłeś tu wejść!! Wiedziałeś dobrze, że będę się myć!!- oburzyła się.
Z: Bo tęskniłem? Może być?
V: Nie! Wynocha! Już!
Z: Nie, to mój dom i mi nie zabronisz.
V: Proszę..a jak zrobię co tylko chcesz to wyjdziesz?
Z: Hmm... no okej.- zrobił chytry uśmieszek.
V: Tylko proszę, nic z łóżkiem!
Z: No to może coś łatwego..-myślał- złap mnie za tyłek, bo wiem, że tego nie zrobisz!-zaśmiał się.
V: Na prawdę!! Głupi jesteś, i nienormalny- oburzyła się.- nie zrobię tego!
Z: No to zostaję tutaj i będę się patrzył.
V: No nie.. no dobra zrobię to..-popatrzyła na niego.
Z: Nie wierzę, że Ty to zrobisz!- zachichotał.
V: No to uwierz?!- powoli przytuliła go i lekko złapała za tyłek.
Z: Tak lekko?
V: Masz coś do tego?- wbiła swoje pazury w jego 4 litery.
Z: Ała! No dobra, już wychodzę!
V: No i masz szczęście!- Szatyn wyszedł pokazując jej język.

Brunetka ubrała się w rzeczy szatyna, które jej pożyczył. Były na nią w sam raz, ponieważ na Zac'a były już za małe. Umyła zęby szczoteczką Zac'a, a następnie ze swojej torby wyjęła zestaw do makijażu. Zrobiła sobie jak zawsze ten sam lekki makijaż. Uczesała włosy i ułożyła  je. Wyszła z łazienki i natrafiła na klatkę piersiową szatyna. Popatrzyła do góry. Zobaczyła u chłopaka wielki uśmiech. Oderwała się od niego.

V: Wracam do domu.. - powiedziała niczym się nie przejmując.
Z: Czemu?
V: Bo muszę się przebrać?
Z: To pójdę z Tobą!
V: NIE! Już na dzisiaj wystarczy, debilu! A tak w ogóle..
Z: O co chodzi?
V: Ogol się i twoją klatkę także, bo wyglądasz jak małpa.- wyszła z pomieszczenia, zwanego pokojem. Wyszła z domu chłopaka i pokierowała się w stronę swojego domu, żeby się przebrać..

Szatyn ubrał się w białą koszulę, na to założył szarą bluzę w kratki i spodnie jeansowe. Wyglądał uroczo. Włożył szarą czapkę i okulary przeciwsłoneczne. Zeszedł na dół i zakładał swoje ulubione buty, czyli czarne vansy. Wyszedł z domu i szedł w kierunku Vanessy domu. Nagle podeszła do niego znajoma mu twarz. Była to Sami, tak, to ta pusta blondynka co się z nim całowała.

S: Cześć Zacuś!
Z: Możesz się odwalić?
S: Ojejku, a co się stało? Vanesska cię wkurzyła?
Z: Nie, po prostu ty mnie wkur*iasz- uśmiechnął się do niej sztucznie.
S: Ach tak?! Ja Ci pokaże na co mnie stać!- zaczęła za nim iść.

Doszedł do domu Vanessy. Poszedł do ogródka brunetki. Skapnął się, że za nim nadal jest ta pusta, niemądra blondyna. Podeszła bliżej niego. Dotknęła jego warg palcami. Okazało się, że brunetka w tej samej chwili weszła na balkon. Nie mogła w to uwierzyć co zobaczyła. Łzy zaczęły jej spływać po policzkach. Nie mogła uwierzyć, że aż tak się pomyliła co do Zac'a. V: NIENAWIDZĘ CIĘ!- krzyknęła na głos i z płaczem weszła do pokoju, zamykając balkon..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz