Rozdział 15 Jak on ma na imię?..
*Vanessa*
Zaczynałam się budzić. Otworzyłam lekko powieki. Słońce zaczęło mnie strasznie razić po oczach. Przetarłam je rękoma. Wstałam do pozycji siedzącej. Przypomniałam sobie z bólem wczorajszą sytuację.. czy aż tak mogłam się co do niego pomylić? A może jednak to znów była sprawka tej Sami? Albo mnie zdradza? Sama już nie wiedziałam. Jedyne czego teraz pragnęłam to nigdy go nie widzieć na oczy. Nienawidzę go. Przerwałam swoje myśli i wstałam z łóżka, kierując się w stronę łazienki. Otworzyłam drzwi i weszłam. Zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i weszłam pod prysznic. Zasunęłam zasłonkę i odkręciłam wodę. Gorący prysznic dobrze mi zrobił. Nałożyłam na swoje włosy mój ulubiony szampon i rozmasowałam go po całej górnej części głowy. Następnie na swoje ciało nałożyłam żel o zapachu malinowym. Zmyłam wszystko wodą i wyszłam z kabiny prysznicowej. Wytarłam się ręcznikiem i z szafki wyjęłam czystą bieliznę. Nałożyłam ją na siebie i zaczęłam sobie suszyć włosy suszarką. Po kilku minutach włosy miałam już suche, uczesałam je a następnie podkręciłam lokówką. Podeszłam do kranu, wzięłam szczotkę i nałożyłam na nią trochę pasty. Następnie zaczęłam szorować sobie zęby. Wyplułam całą zawartość z mojej buzi i opłukałam ją wodą. Wyjęłam z toaletki potrzebne rzeczy do makijażu. Jak zwykle zrobiłam sobie lekki makijaż. Taki najbardziej do mnie pasował. Nie należałam do dziewczyn, które są bezczelne i robią strasznie mocny makijaż, żeby podkreślić sobie bardziej swoją "urodę". Wyszłam z pomieszczenia i pokierowałam się w stronę swojej szafy. Nie miałam pomysłu w co się ubrać. Otworzyłam ją. Długo się zastanawiałam, aż w końcu wybrałam. Założyłam mój "komplet" na siebie. W tej chwili wyglądałam tak. Ta.. dopiero teraz sobie przypomniałam, że jest szkoła.. Prawdopodobnie już się spóźniłam na 1 lekcję 30 minut. Wzięłam plecak i szybko zbiegłam na dół. Z koszyka z owocami wzięłam jabłko, schowałam je do plecaka. Ze stołu wzięłam także kluczę. Wyszłam w końcu z domu. Z szybkimi krokami kierowałam się ku szkole. Wyjęłam z kieszeni telefon. Nacisnęłam guzik do odblokowywania. 10 nieodebranych połączeń od Zac'a. Niech się wypcha tą całą swoją Srami. Nienawidzę jej i jego. Jak mogli się całować pod moim balkonem?.. Pluję już na niego. Niech sobie idzie do niej, będzie mi to ciężko przyjąć do wiadomości, ale uda mi się. Przecież jestem silną dziewczyną, nie dam sobą tak pomiatać! Ale gdy tylko przypominam sobie chwilę, które z nim przeżyłam, chce mi się płakać. Na prawdę.. zaufałam mu, a on to widocznie wykorzystał.. Z zamyśleń wyrwał mnie głos, który krzyczał moje imię. Okazało się, że Ash wróciła do szkoły, w końcu! Co ja bym bez niej zrobiła. Kocham ją, oczywiście jako przyjaciółkę! Ona jedyna mnie rozumie i wesprze. Zaczęłam biec w jej stronę. Nagle na kogoś wpadłam. Przeniosłam wzrok na jego twarz. Tak, to był chłopak..
V: Sory..-odsunęłam się od niego. Chciałam już iść, ale szatyn złapał mnie za nadgarstek.
Z: Van, co się stało?
V: I ty się jeszcze pytasz?! Kiedy miałeś mi zamiar powiedzieć o twojej kochance!!
Z: Jakiej kochance, Vanessa!
V: SRAMI CZY JAK JEJ TAM!
Z: Przestań.. dobrze wiesz, że ja nie chci..
V: Weź już nie pieprz tych głupot, dobra? Wiem, że ty ją wolisz, i puszczaj mnie ty niedorobieńcu.
Z: Van, przysięgam Ci, że ja nic nie zrobiłem, to ona za mną zaczęła iść!
V: No już uwierzę. Fajnie, że mnie wykorzystałeś.. zadowolony jesteś z siebie? Jesteś taki jak Josh!- burknęłam.
Z: Uwierz mi, Van..- chłopak przysunął mnie do jego klatki.
V: Weź się lecz człowieku! Spitalaj do tej swojej lafiryndy!- wyrwałam mu się z objęć.
Z: Ale Van..!
V: Nienawidzę Cię, rozumiesz? To koniec, z nami. Teraz będziesz tylko ty i ja. Nie my.
Z: Van pozwól mi to chociaż wytłumaczyć!
V: Tu nic nie ma do tłumaczenia! Wal się! Nie przychodź do mnie, nie dzwoń i nic co jest związane ze mną! Nienawidzę Cię! NIENAWIDZĘ!- krzyknęłam mu prosto w twarz i palnęłam go ręką w policzek.
Pobiegłam w stronę Ash. Nadal tam na mnie czekała. Znając życie będzie się wypytywać o wszystko co jest związane z tym debilem. Co ja w ogóle mogłam sobie pomyśleć, że co taki przystojny, silny chłopak mnie pokocha? Myliłam się, raczej wykorzysta. Doszłam do mojej przyjaciółki. Zaczęła mnie ściskać i całować po policzkach. Odwzajemniłam jej wszystkie uściski i pocałunki. Zaśmiałam się razem z nią. Idąc pod klasę zaczęłam jej opowiadać wszystkie zdarzenia, które mnie spotkały. Dodając tą ostatnią sytuację przy szkole z Zac'iem. Ashley jak zwykle histeryzowała. No, ale trzymała moją stronę, nie jego. Od tej pory zaczęła wyzywać Zac'a od gejów *sama nie wiem dlaczego*, bachora, debila, gnoja i tak dalej.. Wiedziałam, że w ten sposób się o mnie troszczy. Zadzwonił dzwonek, wzięłyśmy plecaki z podłogi i weszłyśmy równo do klasy. Zasiadłam na swoim miejscu, lecz dopiero gdy odsunęło się koło mnie krzesło, zrozumiałam, że siedzę z Zac'iem. Podniosłam rękę do góry.
N: Tak panienko Vanesso?- zasiadła przy swoim biurku.
V: Mogę się przesiąść?
N: Jak widzisz nie ma wolnych miejsc..-powiedziała z sarkazmem- a teraz siadaj na krześle.
Oburzona, wyjęłam wszystkie rzeczy potrzebne do lekcji i zmuszona usiadłam na krześle. Plecak odstawiłam przy nodze od ławki. Widziałam jak na mnie patrzył. Wkurzało mnie to i to bardzo. Najpierw podlizuję się jakieś suce, a teraz znowu zaczyna do mnie strzelać podryw. Wiedziałam, że teraz myśli o mnie. A nawet śni. Ale miałam to głęboko w dupie, szczerze. Nie chce go znać. Jest dupkiem i tyle. Już nigdy się tak nie pomylę. Koniec z chłopakami. Wykorzystują tylko niewinne dziewczyny, w tym mnie. Ja, Vanessa Hudgens już nigdy się tak nie pomylę! Lekcja mijała coraz szybciej, a ja nie mogłam się skupić na lekcjach, przez sami wiecie kogo. Koniec. Odetchnęłam z ulgą, gdy zaczął dzwonić dzwonek. Jak zwykle praca domowa jest zadana. Wrzuciłam wszystkie książki i rzeczy, które miałam na ławce do plecaka. Zasunęłam go i zarzuciłam go na ramię. Wyszłam. Wpadłam na moją przyjaciółkę Ash. Postanowiłyśmy pójść jeszcze do sklepiku szkolnego. Schodząc na dół zauważyłam Zac'a, który gadał z kolegami. W końcu odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Szybko się otrząsnęłam i poszłam dalej. Van weź się w garść! Koniec z chłopakami! Musisz sobie to zapamiętać! Nie mogłam mu od tak odpuścić. Jest parszywym dupkiem. Doszłam razem z Ashley do sklepiku. Kupiłyśmy sobie wodę niegazowaną i muslli. Zadzwonił dzwonek. Szybko wbiegłyśmy po schodach na górę śmiejąc się nie wiadomo z czego. Weszłyśmy do klasy. Zasiadłam na swoim miejscu i się rozpakowałam. Lekcja się zaczęła...
I tak mijały wszystkie moje lekcję. Coraz szybciej, i szybciej.. aż w końcu się skończyły. Wybiegłam uradowana z klasy, wiadomo z jakiego powodu. Nie musiałam już spędzać czasu w szkole z tym dupkiem! Pobiegłam do szatni i szybko się przebrałam. Wzięłam torbę i ubrana zaczęłam wychodzić ze szkoły. Zeszłam po schodkach. Nagle poczułam na moim nadgarstku uścisk. Strasznie bolało. Odwróciłam się. Szok. Kolega Zac'a.
C: Vanessa, czekaj.
V: Puść mnie! Idź sobie do tego mendziarza!!
C: Posłuchaj mnie, to cię puszczę.
V: Przysięgasz?
C: Tak, ale masz nie uciekać.
V: Dobrze.. masz minutę.- puścił mnie.
C: Słuchaj, od czasu kiedy zerwałaś z Zac'iem, jak sama wiesz jest strasznie przygnębiony. Nie trafia do kosza, źle mu idzie w nauce, oraz zachowuję się jak dziecko.. Czasami, gdy kończymy trening, on siada na ławce w szatni i zakrywa dłońmi twarz.. A gdy się go o coś pytamy to się wkurza.. Ja wiem, że to co on zrobił jest złe, ale pomyśl.. przecież ta Sami ona go prowokuję.. przemyśl to.. Trzymaj się, pa- odszedł.
Stałam jak kołek na środku schodów szkoły. Nie wiedziałam o co chodzi. Czy on na prawdę się tak zachowuję? A może to ja jestem stuknięta? Może Corbin ma rację? Może przesadzam za bardzo? Przecież wiedziałam, że ta suka mogłaby to zrobić 2 raz.. A niedawno go wyzywałam od dupków.. Dlaczego ja go nie wysłuchałam?.. Dlaczego, dlaczego, dlaczego..? Otrząsnęłam się. Poszłam w stronę parku, znowu. Tak, macie rację. Kochałam chodzić na spacery. To poprawiało mi humor, a w tej chwili go nie miałam.. posmutniałam. Usiadłam na ławeczce. Opuściłam głowę. Zaczęłam płakać, nie wiem z jakiego powodu. Jestem wrażliwą osobą, co ja poradzę.. Nagle słyszałam jak ktoś koło mnie usiadł. Podniosłam głowę. Był to jakiś chłopak.. nie znałam go.. Miał brązowe włosy, oczy zielono-brązowe oczy. Na rękach miał tysiące różnych bransoletek. Czarna bluzka do tego ciemna czerwona bluza, a na to jeansy. Fryzurę miał podniesioną do góry, ale nie za bardzo. Poklepał mnie po plecach.
A: Ładna dziś pogoda, nie sądzisz? - uśmiechnął się do mnie.
V: Tak.- powiedziałam już z mniejszym płaczem.
A: Hej, masz przyjaciół, oni zawsze Ci pomogą, pamiętaj..- złapał mnie za ręce.
V: Tak wiem, tylko nie którzy przyjaciele są fałszywi albo nie mają czasu..-spuściłam głowę.
A: Głowa do góry, będzie dobrze.- złapał mnie za podbródek i uniósł ku swej twarzy.
Nagle do chłopaka przyszedł sms.
A: Wybacz, muszę lecieć, trzymaj się.
V: Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy..-uśmiechnął się i odszedł.
Tak, macie rację. Ten chłopak mi poprawił humor, tylko.. nie wiem jak się nazywa.. A szkoda, wydaję się być miły.. Może byśmy się zaprzyjaźnili? Hmm.. Tak wiem, nie dawno mówiłam, że koniec z chłopakami.. ale nie powiedziałam nic takiego jak koniec z przyjaźnią! Jestem dziwna. Wstałam z ławki i skierowałam się w stronę mojego domu. Miałam nadzieję, że jeszcze spotkam go i dowiem się jak ma na imię. Ugh.. nawet ja mu się nie przedstawiłam.. ech.. no trudno. Doszłam w końcu do swojego domu. Otwarłam drzwi i zdjęłam buty razem z płaszczem. Weszłam na górę i rzuciłam się na łóżko jak szalona. Obróciłam się, tak abym była na plecach. Patrzyłam się w sufit. Mama nadal nie przyjechała. Ech.. miejmy nadzieję, że niedługo wróci.. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się po pokoju. Co ja mogłabym teraz robić?.. Hmm.. Popatrzyłam się na laptopa. No jasne! Oglądnę sobie coś na youtubie. Siadłam na krześle koło biurka i odpaliłam urządzenie. Trochę trzeba poczekać jak to z laptopami.. W końcu się otworzył. Otwarłam stronę i wpisałam w niej "youtube". Kliknęłam na stronkę i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to filmik, który był w kategorii "Popularne". Otwarłam go. Nie wierze. To jest ten chłopak, którego spotkałam w parku! Jego fanki pewnie by się pokroiły na spotkanie z nim.. Wydawał się być szczerym i dobrym chłopakiem. Nie takim jak Zac.. nie chce wracać do tego tematu. Oglądnęłam jego kilka filmików. Na prawdę mi się podobały. Postarał się. Nie zbyt dużo o nim wiem. Nadal nie wiem jak ma na imię.. jedyne co wiem to, że ma nick Naruciak, ma misia, którego nazwał Andrzej, ma 18 lat. Jutro oglądnę więcej.. Spojrzałam na zegarek. 23:00. O matko, ile ja to oglądałam, aż tak mnie to wciągnęło? Dobra, koniec gadania. Wstałam z krzesła i zamknęłam laptopa. Podeszłam do szafy i wyjęłam piżamę. Ubrałam się w nią i położyłam się do łóżka. Z myślami o dzisiejszym dniu, zasnęłam...
-------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Jak widzicie, zmieniłam formę opowiadania!
Czasami będę pisać z strony Vanessy, a potem Zac'a, a może nawet Naruciaka!
Tak, dodałam bohatera, który poznał tak jakby Vanessę.
Wiem, jestem dziwna, ale nie mogłam się powstrzymać!
Też was kc. Do zobaczenia! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz