Rozdział 16 I live only for you..
Obudziłam się. Otworzyłam powoli oczy. 2 w nocy. Przetarłam rękoma swoje powieki i wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się, od razu było mi lepiej. Jak co dzień poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zrobiłam lekki makijaż. Następnie ubrałam się w jakieś ciuchy. Nie wyglądałam aż tak źle, muszę przyznać. Przypomniałam sobie , o tym wczorajszym chłopaku. O Zacu prawie zapomniałam. Także dziwiło mnie to, że wstałam o 2..Hmm.. Nie chciało mi się zbytnio spać, więc postanowiłam, że pójdę się przejść. To było trochę ryzykowne, bo w tych czasach wiadomo.. są mordercy, przestępcy itp.. Ubrałam na siebie czarny płaszcz i buty w kolorze szarym. Wyszłam z domu. Szłam przed siebie. Niebo było całe w gwiazdach.. wyglądało tak pięknie. Znalazłam się w bardzo mrocznym miejscu... Bałam się.. Czułam jak ktoś za mną idzie.. Zaczęłam biec.. Niestety, jestem niezdarą i gdy biegłam potknęłam się o kamień.. Upadłam na ziemie. Ktoś zaczął mnie bić po twarzy.. Nie mogłam krzyczeć.. Zatkał mi ręką usta.. Po co wychodziłam o tej porze! Przecież dobrze wiedziałam, że będzie taka możliwość, że ktoś mnie zaatakuję.. Jestem głupia i niemądra.. Zamknęłam oczy i zaczęłam płakać.. Bałam się, że umrę.. Nagle poczułam jak ktoś zepchnął ze mnie chłopaka i zaczął go bić pięściami. Otworzyłam zapłakane oczy. Dotknęłam swojej twarzy, cała spuchnięta. Strasznie mnie bolało.. Bałam się coraz bardziej.. Chłopak, który mi pomógł podał mi rękę. Złapał ją i dzięki jemu wstałam. Popatrzyłam na niego. Wyglądał mi znajomo. Miał na sobie kaptur. Zdjął go. Czyżby.. to..on?..
V: D-dziękuję..- przytuliłam go.
Czułam się źle, nie wiedziałam co się dzieję. Nogi mi się coraz bardziej uginały. Jedyne co teraz widziałam to ciemność, wielka ciemność..
Nie wiedziałam co się stało.. Czy ja.. zemdlałam? Otworzyłam oczy. Byłam w nie swoim domu.. Otworzyłam je jeszcze bardziej. Szok. Przede mną stał brunet, który patrzył się na mnie tymi zielono-brązowymi oczami. Były śliczne.. I to jego zmarszczone czoło..
A: Obudziłaś się.. Umm.. Zaprowadziłem cię do mojego pokoju.. Nie mogłem cię tam zostawić.. Wybaczysz?- opuścił swoją głowę.
V: Mam rozumieć, że to ty mnie uratowałeś?
A: Można tak powiedzieć..
V: Dziękuję Ci, gdyby nie Ty pewnie bym wylądowała w szpitalu..
A: Nie ma za co. A tak w ogóle.. po co wychodziłaś o tej porze?- podniósł swoją głowę i przeniósł wzrok na mnie.
V: Umm.. lepiej nie mówić..-lekko się zarumieniłam.
A: Szukałaś mnie?- zmarszczył swoje czoło, w tej chwili wyglądał słodko.
V: Ja.. Nie..-zakrył mi usta ręką.
A: Ćśś.. nie musisz nic mówić.
V: A tak w ogóle.. nie muszę Ci niczego wybaczać, uratowałeś mnie..-zdjęłam jego rękę z moich ust.
A: Ale ze mnie idiota.. wybacz nie przedstawiłem się.. Jestem Adam, a Ty?- uśmiechnął się.
V: Jestem Vanessa, miło mi Cię znowu widzieć.- uśmiechnęłam się do niego szczerym uśmiechem.
A: Tak, i to przez Ciebie!- pokazał język.
V: Przeze mnie? Ja tylko chciałam się przejść!
A: Tak, tak, jasne!-zaśmiał się.
V: No tak!- zrobiłam minę zbitego psa.
A: No dobra, wierze Ci- zachichotał.- Nadal boli cię twarz?
V: Tak.. ale już mniej.
A: Czekaj, może to Ci poprawi humor.-podszedł do półki z której wziął swoje "sławnego" misia.- Trzymaj.-podał mi go.
V: Czyżby to Andrzej?-zaśmiałam się i przytuliłam go do siebie.
A: Skąd to wiesz?- popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem.
V: Oglądam takiego youtubera, o nazwie "Naruciak". I ma takiego misia jak ty! Dziwne..-zaśmiałam się, gdy zobaczyłam jego minę.
A: Proszę, nie mów mi, że jesteś moją fanką..
V: Oszalałeś? Żartowałam!-zachichotałam- po prostu wczoraj nie miałam co robić, więc weszłam na youtube. I zobaczyłam w kategorii "popularne" twoją twarz, więc kliknęłam i zaczęłam oglądać. Dowiedziałam się o Tobie zbyt nie wiele, ale i tak zawsze coś!
A: No dobra.. masz rację. Mam kanał na yt. Wiedz, że jestem dziwny..
V: Właśnie widzę!-pokazałam mu język.
A: Ej, nie pokazuj języka, bo Ci krowa nasika.- zaśmiał się.
V: Pff, już cię nie lubię!
A: Też Cię lubię! Dobra, odpoczywaj księżniczko. Przynieść Ci coś?- podniósł swoje brwi ku górze, a na jego czole było tak zwane "wifi". Zaśmiałam się.- No co? Z czego się śmiejesz?
V: Z twojego czoła.- próbowałam powstrzymać śmiech, ale na nic.
A: Już po Tobie!- podszedł do łóżka i zaczął mnie łaskotać.- przeproś!
V: Z-za Co!-śmiałam się jak głupia.
A: Jak powiesz coś miłego o mnie to przestanę lub przeprosisz!
V: N-no d-dobra!- mówiłam śmiejąc się.- P-przestań!
A: Nie, masz powiedzieć.
V: M-masz s-słodkie do-dołki, g-gdy się u-uśmiechasz!- wydarłam się.
Adam patrzył się na mnie jakby.. był.. zaskoczony? Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech. Pocałował mnie w policzek i wyszedł. Poprosiłam go o szklankę wody, więc zaraz powinien przyjść. Jest może trochę dziwny, ale także zarazem słodki.. Co ja wygaduję! Van opanuj się.. Miało być koniec z chłopakami.. Ale to takie trudne.. Przecież.. bez drugiej połówki nie da się żyć.. nieprawdaż? Zac zaczął powoli mi przechodzić.. Nie czułam już do niego tego samego co kiedyś.. no.. może coś jeszcze trochę do niego czuję, a nawet tęsknie.. ale się nie poddam. Po kilku minutach przyszedł brunet. Podał mi szklankę wody i usiadł koło mnie. Wzięłam kilka łyków i odstawiłam ją na półkę. Adam zaczął grać na gitarze i śpiewać. Ja zaczęłam się z niego śmiać. Następnie zaczęliśmy ze sobą gadać jak najlepsi przyjaciele. Czułam jakbym go znała od dziecka. Zaczął mi opowiadać różne historię z jego życia. Potem puścił jakiś smutny film na którym płakałam, a on mnie pocieszał. Byłam szczęśliwa. Miło się z nim spędza czas.. nikt nie przeszkadza.. Adam wstał z krzesła i zaczął grzebać po szafkach. Wyjął z jednej kamerkę. Nie wiedziałam co chciał zrobić. Zauważyłam jak bierze ją w moją stronę. Schowałam się pod pościelą.
A: Hej witajcie! Z tej strony Naruciak, a dzisiaj z serii "Lenistwo".-zaśmiał się.
V: Co Ty robisz! Wyłącz to!!-wysunęłam swoją głowę spod pościeli.
A: Nie bój się, pokaż się moim widzom!
V: Nie!!
A: No chodź!-podał mi rękę.
V: Nie, a masz!-walnęłam go w rękę.
A: No weź, ja cię tak ładnie proszę!
V: Nie ma mowy, wyłącz to!
A: Nie!- zrzucił ze mnie pościel.
V: No Ej!-zakryłam twarz dłońmi. Udawałam, że płacze.
A: Hej, no nie płacz..-wyłączył kamerę- spokojnie, już nie nagrywam.-podszedł do mnie bliżej i mnie przytulił mocno.
V: Ha! Nabrałam Cię!-pokazałam mu język.
A: Andrzej i ja, cię już nie lubimy! Chodź, idziemy!-wziął swojego misia z łóżka.
V: No nie idźcie! Prooszę!
A: Przeproś.- zmarszczył swoje czoło.
V: No dobra.. przepraszam..
A: No to zostajemy!-odłożył misia na półkę.
V: Chodź tuu.-poklepałam wolne miejsce na łóżku. Chłopak posłusznie usiadł tam gdzie wskazałam.
A: Uśmiech!- zrobił mi zdjęcie.
V: Jak mogłeś! Głupek- zrobiłam smutną minkę.
A: Usunę to zdjęcia w zamian za wspólne selfie.
V: Nie, bo wyglądam brzydko.-zasłoniłam się dłońmi.
A: Nie prawda. No chodź, bo nie usunę tego zdjęcia!
V: No dobra! Ale masz mi pokazać jak je usuwasz!-przybliżyłam się bardziej do niego.
A: Proszę, i już z głowy.-pokazał mi usunięcie zdjęcia.
V: Ugh.. no dobra..
A: Uśmiech proszę!-złapał mnie za dwa policzki i uniósł ku górze.
V: Ała to boli!- zaśmiałam się.
A: Ii..uwaga!-kliknął przycisk, który zrobił nam zdjęcie.-Gotowe.
V: No i mówiłam, że brzydko wyjdę!-pokazałam rząd białych zębów.
A: No, brzydko wyszłaś.-pokazał mi język.
V: Nie lubię Cię, idę sobie!-wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę łazienki.
Wiedziałam, że on za mną idzie. Weszłam do pomieszczenia i schowałam się w kabinie prysznicowej. Strasznie było tu gorąco. Przykucnęłam i czekałam aż Adam mnie znajdzie. Chciało mi się śmiać. Usłyszałam otwieranie drzwi.. myśląc, że to brunet wyskoczyłam z kabiny i uwiesiłam się szyji. Coś trochę on był niski.. popatrzyłam się wprost. O kurcze.. okazało się, że to była siostra Adama.. Puściłam ją i odsunęłam się od niej. Patrzyła się na mnie jak wściekła baba, która została oszukana. Może to określenie jest dziwne, ale tak to wyglądało.
V: Umm..Przepraszam, myślałam, że to Adam..
D: A weź się zamknij! Nie chce widzieć Cię tu! WON!-nakrzyczała na mnie.
V: Dobra.. wybacz..
D: WYNOCHA!!-krzyknęła głośniej.
Posłusznie wyszłam z łazienki. Poczułam, że ta dziewczyna mnie nie polubiła.. Nie wiedziałam za bardzo o co jej chodzi.. Hmm... w sumie to nie moja sprawa.. Powinna trochę się opanować i być bardziej kulturalna.. Dobra, czas wracać do domu.. Zeszłam na dół. Podeszłam do wieszaka i zdjęłam z niego swój czarny płaszczyk. Nałożyłam go na siebie, a następnie buty. Chciałam już wyjść, gdy nagle poczułam na swoim nadgarstku uścisk. Zarumieniłam się. Miał taką gorącą rękę..
A: Musisz iść?
V: Tak.. poza tym nie jestem tu mile widziana..
A: No nie mów mi, że moja siostra na ciebie nawrzeszczała?-popatrzył się w moje oczy.
V: Można to tak nazwać, widocznie mnie nie polubiła..
A: DOMINIKA! ZŁAŹ TU, JUŻ!- krzyknął.
D: WAL SIĘ!
A: KONIEC TEGO DOBREGO!-wszedł po schodach.-Poczekaj tu.
V: Dobrze.-zachichotałam.
Czekałam na Adama. Słyszałam jak krzyczał na swoją siostrę. Tak to już jest, gdy się ma rodzeństwo.. miałam tak samo z moją siostrą, Stellą. Wyjechała po jakimś czasie ze swoim chłopakiem do Niemiec. Z zamyśleń wyrwało mnie głośne trzaśnięcie drzwiami. Zobaczyłam jak po schodach schodzi brunet ze swoją siostrą. Trzymał ją za ucho i prowadził w moją stronę. Spuściłam głowę. Teraz pewnie pomyśli, że jestem wariatką lub, że to ja mu kazałam mnie przeprosić.
A: Przeproś ją.-powiedział do Dominiki.
D: Za co, że jest taka jak inne?
A: Co Ty gadasz?
D: Zdzira, wykorzystuję chłopaków, leci tylko na kasę. Przecież to widać!
A: Morda dziecko, jak nie przeprosisz twój telefonik będzie sprzedany.
D: Chyba cię powaliło!
V: To ja już pójdę..-otworzyłam drzwi. Łzy mi zaczęły zlatywać po policzkach..
A: Wypieprzaj do pokoju!-krzyknął w stronę swojej siostry.
D: Nara, niech nie wraca!
A: Vanessa, zaczekaj!
Wyszłam. Nie miałam ochoty słuchać tych bzdur od jego siostry.. Nie wierzę w to, że ktoś taki jak ona będzie mnie wyzywała od zdzir.. W pewnej chwili zabolało mnie serce, o co chodzi? Łzy spływały coraz bardziej, a ja straciłam humor. Kierowałam się w stronę domu.. Ludzie aż tak bardzo muszą być okrutni? Czemu ona mnie tak nazywa? Czy ja.. na prawdę tak wyglądam? A może.. to prawda?.. Co ja wygaduję! Van weź się w garść! To tylko słowa jakiejś trzynastoletniej nastolatki!
Muszę być silna. Przecież życie nie może być ciągle wypełnione szczęściem.. musi też być nieszczęśliwe.. Szłam dalej. Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie za nadgarstek.. wystraszyłam się.
Ktoś odwrócił mnie ku sobie. Spojrzałam do góry. Adam. Uśmiechnęłam się do niego ze łzami w oczach.
A: Van, o co chodzi?..
V: Przecież wiesz..
A: Chodzi o tą ciotę? Nie martw się, nie jesteś zdzirą, ani niczym innym..
V: To kim jestem? Jeszcze kimś gorszym?..
A: Jesteś księżniczką, o której każdy chłopak by marzył, rozumiesz?-złapał mnie za ręce.
V: Na-naprawdę tak myślisz..?-spuściłam głowę w dół.
A: Tak.-złapał mnie za podbródek i podniósł go ku swojej twarzy.-Nie przejmuj się..
V: D-dziękuję za wszystko..-coraz bardziej moja twarz była bliżej niego.
A: Gdy czegoś będziesz jeszcze potrzebowała, przyjdź do mnie, a pomogę Ci.. - nasze usta miały się już złączyć w pocałunku, gdy nagle podeszła do nas jakaś dziewczyna.
J: Cześć, jestem Jessica, jestem twoją fanką! O boże! To Ty Naruciak!!-okazało się, że to fanka Adama..
A: Yy tak..-odsunął się trochę ode mnie.
J: Mogę z Tobą zrobić zdjęcie?!
A: Tak.-podszedł do dziewczyny i zrobił z nią selfie.
J: Mogę też autograf?! Prooszę!
A: Jasne.. wszystko dla moich ciuraków..-wziął od dziewczyny długopis i podpisał się jej na kartce.
J: Dziękuję!!-pobiegła w stronę swojej mamy.
A: To na czym skończyliśmy?-podszedł bliżej mnie.
V: Nie Adam, ja nie mogę.. nie mam humoru.. wybacz..
A: Rozumiem, to ja przepraszam. Odprowadzę Cię.
V: Nie musisz..
A: Muszę, bo znowu ktoś Cię pobiję, nie rozumiesz?
V: Nie musisz się o mnie tak troszczyć.
A: Nie ma żadnego marudzenia, idziemy!-wziął mnie za rękę i poszłam razem z nim do mojego domu.
Gdy tak szliśmy patrzyłam na niego co jakiś czas, lecz gdy nasz wzrok się spotykał odwracałam szybko głowę. Trzymałam go mocno za rękę. Nie wiem dlaczego, tak jakbym się czegoś bała.. że zaraz coś się stanie.. Moje przeczucia się chyba spełniły.. z oddali widziałam Zac'a który kierował się w naszą stronę. Bałam się.. ale czego? Był coraz bliżej. Spuściłam głowę i patrzyłam się w chodnik. Usłyszałam jak dochodzi. Adam spojrzał się na mnie, jakby nie wiedział o co chodzi.. no tak.. nie mówiłam mu nic o nim.. I co ja teraz zrobię? Pomyśli sobie, że go wykorzystuję! A tak nie jest..
Z: Cześć..-zatrzymał się przy nas.
A: Kim jesteś?- popatrzył się na szatyna.
Z: A ty?!
A: Jestem Adam, przyjaciel Van. Masz coś do tego?
Z: Van to prawda?
V: A co Cię to obchodzi! Zostaw mnie w spokoju! Idź do tej Srami!-wkurzyłam się.
Z: Pytam się!
V: A jakby to był mój chłopak, to co?! Przywalisz mi?!
Z: Nie, ale widzę, że bardzo szybko go znalazłaś.-posmutniał.
V: Jejku, przecież mówi, że jest moim przyjacielem..
Z: Yhym.. rozumiem..
A: Vanessa, kim on jest?
V: Były chłopak, który mnie zdradził.-puściłam mu złe spojrzenie.
A: Debil..
Z: Zamknij mordę, gówniarzu.-złapał go za szyję.
A: Puszczaj, kretynie!-krzyknął i popchnął go.
Z: Już po Tobie!-przywalił mu pięścią w twarz. Adam oddał mu.
V: PRZESTAŃ KRETYNIE!-popchnęłam Zac'a i podeszłam do bruneta, który leżał na betonie.-Adam, żyjesz, Adam!-poklepałam go po policzku.-TY POWALONA SZMATO COŚ TY MU ZROBIŁ..-położyłam głowę na klatce Adama. Nie oddychał. Łzy napływały mi do oczu.. Wstałam. Podeszłam do Zac'a i przywaliłam mu z otwartej ręki. Szybko zadzwoniłam po pogotowie. Przyjechało w porę. Wzięli Adama do karetki i zawieźli do szpitala.. Niestety, nie mogłam z nim jechać, więc poszłam na piechotę. Bałam się o niego.. Nienawidzę Zac'a! On mógł go nawet zabić! I to wszystko.. przeze mnie.. Doszłam do szpitala. Weszłam do wielkiego budynku i usiadłam w poczekalni. Rozpłakałam się. Ukryłam twarz w dłoniach. Podszedł do mnie lekarz, powiedział mi, że Adam jest w złym stanie. Bałam się i to bardzo.. Chciałam, żeby to był tylko sen.. Poczułam jak ktoś koło mnie siada. Odwróciłam się. Ktoś zaczął się do mnie przytulać.. Nie mogłam uwierzyć, że to ona..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz