Rozdział 12 Czy zostaniesz moją..
Brunetka otworzyła lekko oczy. Przed jej oczami był Zac, który leżał na ziemi jak zabity.
Otworzyła całkowicie oczy. Strasznie bolała ją głowa, było jej niedobrze. Pamiętała
tylko jedynie jak była przy barze z Zac'iem, potem film się urwał. Wstała z łóżka.
Ominęła szatyna. Nie chciała go obudzić. "Wygląda tak słodko, gdy śpi.."-pomyślała.
Zeszła cichutko po schodach, żeby nikogo nie obudzić. Okazało się, że na dole już
była Ashley. Dopiero teraz Vanessa zorientowała się, że jest w domu blondynki.
Podeszła do niej i usiadła wygodnie w fotelu. Ashley podała jej tabletki.
A: Trzymaj, na pewno się przyda.
V: Dzięki..strasznie mnie boli głowa, wiesz?
A: Wczoraj się tak ochlałaś, że nie dało się z Tobą i Zac'iem wytrzymać.
V: Ale.. jak to?! Przecież ja rzadko co piję.
A: Ech.. zabalowałaś w klubie, więc się nie dziw.
V: Ale do niczego nie doszło?!
A: Spokojnie, ja z Corbinem o to zadbaliśmy.
V: Boże, Ash dziękuję.
A: Dobra, dobra.
V: To ja idę wziąć te cholerne tabletki, bo nie wytrzymam.
A: Taką właśnie dostałaś karę, a tak w ogóle.. to może nie doszło do tego, ale..prawie
by doszło.. i jeszcze te wasze słówka od których się chce rzygać.
V: Co?! Jakie słówka?
A: Coś w stylu "kotku", "kici,kici", "tygrysek", no i takie różne..dużo tego było.
V: Brawo dla mnie, mam nadzieję, że Zac tego nie pamięta..
A: Nawet nie wiesz co Zac robił.. Dobra! Nie ważne, idź bo zaraz ta twoja głowa Cię zamęczy na dobre.
V: Masz rację.. lepiej nie chce tego wiedzieć..-poszła do kuchni.
Wyjęła szklankę z półki. Wlała do niej wodę. Wzięła tabletkę i popiła, połykając ją.
Od razu jej ulżyło. Weszła na górę i poszła do łazienki. Odkręciła wodę w wannie i
dodała szamponu. Wzięła jakąś spinkę Ash i upięła sobie włosy. Weszła do wanny i
odprężała się. Oparła głowę o brzeg wanny. Zamknęła oczy.
Szatyn otworzył oczy. Mocno raziło go słońce. Z wielkim bólem głowy wstał. Zorientował się, że
znajduję się w domu Ash. Nie wiedział dlaczego tu był, bał się że mogło dojść do czegoś
więcej. Nie pamiętał co się wczoraj zdarzyło, po prostu film się urwał, gdy pił piwo.
Ze zmęczenia wszedł do łazienki, nie pukając. Vanessa się wystraszyła i skuliła się
w kłębek, żeby nie było widać jej "ciała". Zac umył twarz i dopiero teraz skapnął się,
że wszedł do łazienki w której siedziała brunetka, bez ubrań.
Z: Ee..ja..
V: Umm..- zarumieniła się.
Z: Ja..przepraszam..cholernie mnie boli głowa i wiesz..
V: Tak, rozumiem..
Z: To ja już pójdę..
V: Nie idź..
Z: Eee..-pociągnęła go za koszulkę, w ten sposób wpadł do wanny.
V: Haha, głupek!
Z: Van, oszalałaś czy mi się zdaję?
V: Może tak, może nie..-pocałowała go lekko w usta.
Z: Może nie wytrzeźwiałaś?
V: No wiesz co, nie dawno co brałam tabletki..
Z: A mnie nadal cholernie boli głowa..-dotknął swojego czoła.
V: Biedny..-powiedziała- Trzeba było tyle nie chlać- uśmiechnęła się.- W szafce są tabletki, idź.
Z: Dzięki.-wyszedł z wanny i dotknął jej policzka.
V: Zac no idź już..
Z: Już idę..- pocałował ją w usta.
Zamknął za sobą drzwi w łazience i zszedł na dół, cały mokry. Wyjął z szafki szklankę i tabletki na kaca.
Wlał wody i wziął tabletkę, popijając. Zauważył Ashley, która mu się przyglądała. Odstawił
szklankę i podszedł do niej.
A: Witam Drugiego Głupka.
Z: Drugiego?
A: Ty i Van jesteście głupotami. Ochlaliście się i wczoraj wygadywaliście takie głupoty..
Z: Eee.. Ale do niczego nie doszło?
A: Nie, spokojnie.
Z: To dobrze, a mogę wiedzieć jakie głupoty?
A: Van Ci opowie, a teraz idź do niej.
Z: Ona się myję..
A: No nie mów mi, że tam wszedłeś?
Z: Przez przypadek..
A: A co na to Van?
Z: Nic.
A: Nie wcale, chyba widzę, że jesteś cały mokry- zaśmiała się.
Z: Nie ważne!
A: Dobra, dobra. Idź.- poklepała go po plecach.
Z: A i jeszcze jedno, masz jakiś ręcznik?
A: Mam, w łazience. Weź sobie go.-zaśmiała się.
Z: Dobra, dzięki!- pobiegł na górę.
Wszedł do pokoju. Zdjął koszulkę i rzucił ją na podłogę. Położył się na łóżku i
patrzył w sufit, rozmyślając o Vanessie. Nie wiedział dlaczego ona na niego tak działa.
Chciał jej wyznać całą jego miłość, co do niej czuję..
Z: Van, wyłaź z tej łazienki! Siedzisz już tam z 2 godziny!
V: Daj mi spokój, zboczeńcu!
Z: Bo jak zaraz tam wejdę, to będzie po Tobie!
V: To se wchodź, zbok!
Z: Dobra, wchodzę jak tak tego pragniesz!
V: Nie pragnę!
Z: Trudno, wchodzę!-wstał i podszedł do drzwi, które otworzył.
Z: No jak?!
V: Co jak? Nie mogę być w ręczniku?
Z: No możesz, ale lepiej byś wyglądała bez niego..- podszedł do niej.
V: Głupku, ogarnij się.. i załóż koszulkę..
Z: Nie, bo jest mokra, i to przez Ciebie!- złapał ją za biodra.
V: Wyłaź, albo weź ręcznik..- uwiesiła ręce na jego szyji.
Z: Cichaj..- pocałował ją w usta.
V: Zac..-wtuliła się w niego.
Z: Hmm?..
V: Kocham Cię..- szepnęła.
Z: Ja Ciebie też, księżniczko.- odsunęli się od siebie.
V: Chodź, nie będziemy tu Ash przeszkadzać.
Z: Masz rację..W sumie to pierwszy raz!- zaśmiał się.
V: Bezczelny jesteś!- szturchnęła go łokciem, potem także zaczęła się śmiać.
Z: Idziemy marudo.
V: Sam jesteś maruda, pff!
Z: No już, nie strzelaj focha.- wyszli z łazienki.
V: Spadaj, idę do Ash, żeby mi pożyczyła ciuchy. A Ty załóż tą cholerną koszulkę.
Z: Nie, bo co mi zrobisz?
V: To!- walnęła go w klatkę piersiową.
Z: Hahaha, Van nie rozśmieszaj mnie!- zaśmiał się.
V: Grr! Nie lubię Cię już!- odwróciła się do niego plecami.
Z: A gdy przeproszę to mi wybaczysz? Hmm?- przytulił ją od tyłu.
V: Nie! Nigdy Ci nie wybaczę!
Z: Proszę..- pocałował ją w usta.
V: Hmm.. no może..
Z: No weź, Nessko moja..- zaczął całować ją po szyji.
V: No dobrze.. ale przestań już, jeszcze Ash zobaczy!
Z: Jeszcze chwilkę.- zaczął niżej całować- ładnie pachniesz..
V: Dziękuję, ale już, koniec tego!- popchnęła go, aż spadł na łóżko.- Masz za karę.- pokazała mu język.
Z: Zapłacisz mi za to, zobaczysz!- wstał i wziął ją za rękę.
Zeszli po schodach na dół. Van poprosiła Ashley o jakieś ubrania do pożyczenia. Zac ubrał
swoją koszulkę, która już wyschła. Brunetka ubrała się w łazience i po paru minutach zeszła
do Ash i szatyna. Podziękowała Ash i pożegnała się z nią. Wyszła razem z chłopakiem.
Poszli w stronę parku. Brunetka kochała tam przychodzić. Miała tam same dobra wspomnienia,
pomijając tego psychopatę. Cieszyła się, że mogła przebywać tu właśnie z szatynem, który
coraz bardziej jej się podobał. Lubiła się z nim drażnić. Nigdy wcześniej nie czuła tego
uczucia w sobie. Teraz dobrze wiedziała. Zakochała się. Zaufała Zac'owi i miała nadzieję,
że on nie jest taki jak Josh czy inni chłopcy. Dla niej teraz tylko liczył się szatyn.
Nie może o nim przestać myśleć mimo, że ciągle go wyzywa. Po krótkim spacerze usiedli na
ławeczce. Vanessa wtuliła się w szatyna. Kochała patrzeć mu w oczy. Zac miał niebieskie
oczy, które hipnotyzowały brunetkę. Chłopak popatrzył się na nią i złapał za ręce.
Z: Van..
V: O co chodzi?
Z: Chciałem Ci powiedzieć, że kocham Cię jak nikogo innego na świecie. Jesteś miłością
mojego życia. Gdy zobaczyłaś mnie z tą dziewczyną, myślałem, że Cię już stracę na zawsze.
A tego bym nie mógł znieść. Dziękuję, że mi wybaczyłaś.. Twoje oczy są takie piękne..
Chciałbym patrzeć na nie codziennie.. Kocham Cię, Van..
V: Zac, co chcesz przez to powiedzieć?..- łza jej spłynęła po policzku. (ze szczęścia)
Z: Vanessa.. Czy zostaniesz..-przełknął ślinę- moją dziewczyną?..
V: Ja.. Zac..-nie wiedziała co ma powiedzieć- Kocham Cię..- pocałowała go w usta.
Z: Ja Ciebie też, Nessko..- przytulił ją i pocałował w czoło.
V: I tak, zostanę twoją dziewczyną.- wtuliła się w niego.
Z: Wracajmy już, robi się zimno.
V: Masz rację.. Umm.. Zac, mogę cię o coś zapytać?..
Z: Pewnie, mów.
V: Ale to może być głupie..
Z: No mów, kotek.
V: Nie mó.. dobra nie ważne..
Z: No powiedz, nie bój się.
V: Czy przysięgasz, że będziemy na zawsze razem?- zrobiła maślane oczka.
Z: Van, co to za pytanie! Oczywiście, że tak..- pocałował ją w czoło.
V: Tsaa..
Z: Ćśś, najważniejsze, że teraz jesteś obok mnie...
V: Masz rację..- złapała go za rękę.
Wstali i poszli w stronę domu Vanessy. Szli tak rozmawiając o filmie w którym mieli
wystąpić. To mogła być wielka szansa dla brunetki, która marzyła, żeby zostać sławną
osobą. Kochała śpiewać, tańczyć. To było jej wielką pasją. Cieszyła się z tej roli.
W końcu doszli do domu brunetki.
V: Dobranoc..
Z: Dobranoc, księżniczko..- pocałował ją w czoło.
V: Zobaczymy się jutro, prawda?..
Z: Tak, obiecuję.
V: Kocham Cię..
Z: Ja Ciebie też..- poszedł w stronę swojego domu.
Vanessa zamknęła drzwi. Poszła na górę do swojego pokoju. Ciągle rozmyślała, czy dobrze
zrobiła, zostając dziewczyną Zac'a. Przecież aż tak nie dawno chłopak ją wykorzystał..
A co jeśli będzie tak z szatynem? Miała złe przeczucia, a zarazem kochała go.. Bała
się, że ktoś taki jak on, znów ją skrzywdzi. Wzięła z szafy piżamę i przebrała się.
Nie miała siły już się umyć.. postanowiła, że jutro rano się umyję. Położyła się do
łóżka i po pewnej chwili zasnęła z myślą o Zac'u..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz