wtorek, 27 października 2015

Rozdział 3 Grubas, Księżniczka?

Wstała o 6 rano. Miała sen o Zac'u. Była z nim w parku, oraz zostali parą. To było piękne.
Lecz musiała już wstawać. Wzięła się w garść i poszła do łazienki się ogarnąć.
Wzięła szybki prysznic, ubrała się, uczesała włosy, bardziej je zakręciła lokówką,
umyła twarz oraz zęby. Była już gotowa. Zeszła na dół biorąc po drodze plecak.
Wyjęła z lodówki sałatkę, którą jej mama zrobiła i zaczęła jeść. Gdy już skończyła
miała jeszcze z godzinę czasu. Usiadła, więc w fotelu i oglądała telewizję.



Była już 7:30. On spał jak zabity. Niestety po kilku minutach zadzwonił budzik.
Obudził się i od razu zrzucił budzik ręką z półki. Przypomniało mu się jak
śnił o dziewczynie. Tej dziewczynie co wczoraj spotkał. Vanessie. Otrząsnął się i
poszedł do łazienki. Wziął prysznic, ubrał się, umył zęby i twarz. Wziął żel do
włosów i zaczął sobie je układać. Wyglądał wyśmienicie.
Zszedł na dół i wziął z lodówki sok pomarańczowy, a do tego kanapki.
Usiadł przy stole i zaczął jeść.

Z: Ale się najadłem.-powiedział sam do siebie.

Wziął plecak i wyszedł. Dopiero po chwili wyjął telefon i zobaczył, że jest 8:01.
Tak właśnie się spóźnił na lekcję. Biegł jak tylko mógł. Po 10 minutach był już w szkole.
Włożył do szafki niepotrzebne rzeczy. Był właśnie w nowej szkole, a już się spóźnił.


Dziewczyna, która była brunetką siedziała myśląc o nim. Nawet nie podała mu swojego
numeru, nic. Ale miała też wątpliwości, przecież znali się tylko 2 dni.

V: "Tak, to tylko zauroczenie"-pomyślała.

Siedziała tak i patrzyła się w tablice, nie myśląc o niczym innym.
Nagle ktoś wbiegł do sali. Dziewczyna była zaskoczona tym widokiem.
Tak to właśnie on! Ten chłopak co jej się podobał!

Z: Przepraszam za spóźnienie!- krzyknął
N: Dobrze, podejdź tu młodzieńcze.-powiedziała nauczycielka.
N: Więc drodzy uczniowie, o to nowy uczeń tej klasy. Może przedstawisz się nam, chłopcze?
Z: Yyy..No..Taak..Jestem Zac Efron. Yyy.. I to chyba tyle-powiedział rozglądając się
po całej klasie.
N: Dobrze, usiądź.

Vanessa ciągle miała swój wzrok skierowany na chłopaka.
Jednocześnie była szczęśliwa, ale też zdziwiona. Cieszyła się, bo lepiej może go poznać,
a zdziwiona była dlatego, że dlaczego do jej klasy? To był przypadek czy może.. przeznaczenie?

Nagle szatyn szukając miejsca powiedział do pani:
Z: Proszę Pani, bo.. emm.. nie mam gdzie usiąść.
N: Hmm..-rozglądnęła się po sali.-O jest! Koło naszej Vanesski.

Dziewczyna miała w tym momencie oczy rozmiarów pięciozłotówki.
Czuła, że jego wzrok jest na niej. Czuła się..dziwnie.
Usłyszała odsuwające się krzesło koło niej. Schowała dłonie pod ławkę.


Szatyn ciągle nie mógł dojść do siebie, że właśnie teraz, koło niego siedzi ta sama
dziewczyna co wczoraj była z nim w parku na spacerze. Był zaskoczony jej obecnością tutaj.
Nie wiedział, że trafi do tej szkoły co chodzi Vanessa. Cieszył się. W końcu ją bardziej
pozna i będzie ją widywać, codziennie! Przybliżył się bardziej do niej i wyrwał kartkę
z zeszytu pisząc na niej:

Z: "Cześć, nie spodziewałem się takiej miłej niespodzianki."

Podał dziewczynie kartkę na co ona ją otworzyła i przeczytała.
Odpisała mu:

V: "Heej, ja Ciebie też się tu nie spodziewałam. Miło Cię znów widzieć."

Podała mu kartkę i uśmiechnęła się pod nosem.

Z: "Heh, masz dzisiaj wolny czas?"
V: "No pewnie, a co?"
Z: "Zapraszam Cię na lody, ja płace."
V: "Waniliowe? Jak tak to z chęcią pójdę!"
Z: "Dobra, po lekcji."

I tak rozmawiali przez całą lekcję. Aż w końcu zadzwonił dzwonek. Spakowała się i
poczekała na Zac'a przed salą. Właśnie wychodził z sali. Podeszła do niego.

V: Cześć!
Z: Hej.
V: Co tam?
Z: Jak jestem z Tobą, to bardzo dobrze.
Vanessa na te słowa się szeroko uśmiechnęła i pocałowała go lekko w policzek.
V: A tak w ogóle, zapomniałam Ci podać mojego numeru.
Z: Ja też, trzymaj.- podał jej telefon, żeby wpisała jego numer, a potem on swój w jej
telefonie.
V: Idziemy?
Z: Dobra, a w której sali teraz mamy?
V: W 20 jak dobrze pamiętam, chodź!-szturchnęła go i pobiegła, a on za nią.
Gonił ją przez cały korytarz, aż nagle się wywalili.

Z: Przepraszam-zaśmiał się pod nosem.
V: Ha Ha, ale śmieszne, to bolało, grubasie!-szturchnęła go i udawała obrażoną.
Z: Ej no, nie obrażaj się, proooszę- powiedział tak jakby mu zależało na niej.
Vanessa słysząc to zaśmiała się głośno, nie mogła już wytrzymać jak na prawdę
uwierzył w to, że się obraziła. Rzucił plecak koło sali, i znów zaczął ją gonić.
Ta jednak się zatrzymała i przytuliła do niego.

Z: Van?
V: Hmm?
Z: Czemu się do mnie przytulasz?
V: Bo tego potrzebuję, grubasku
Zac cicho zaśmiał się pod nosem i też ją przytulił. Jednak, gdy ona się oderwała zaczął
jej nadawać ksywkę. W końcu wymyślił.

Z: To jak ja jestem grubas, to ty chudzina.-zaśmiał się.
V: Osz Ty! Ja Ci dam chudzinę!- podeszła do niego i go szturchnęła.
Z: No co? Ja nie chce być grubasem!
V: Pff, ale Ty jesteś ciężki, więc cię tak nazwałam
Z: To jak tak to zmienię Ci zamiast chudzina na..Księżniczkę.
V: Ej! Nie jestem już mała.
Z: Ale to pasuję do Ciebie. Nessko.
Vanessa się uśmiechnęła i zarumieniła. Była jego księżniczką. Tylko jego. Nikt inny
nie mógł jej tak nazywać. To było słodkie z jego strony.

V: To ja Ci zmienię na..-myślała- Nie, nie wiem. Będziesz musiał być grubaskiem.-zaśmiała
się ze swojego wyczynu.
Z: O nie, nie, nie. Ze mną tak łatwo nie jest!- i znów zaczęli się gonić, lecz w tym
momencie sprzątaczka ich zatrzymała. Zac trzymał ją za ręce i patrzył głęboko w oczy.
Byli co raz bliżej. Czuła jego pachnące ładnie perfumy.
Brakowało im tylko kilka milimetrów...

C.D.N


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czeeść! Jak widzicie jest dłuższy rozdział, ŁAŁ! XDD
Jestem taka pro, że nie umiem pożądnego opowiadania zrobić :(
Miłego czytania! ^^
Ps. Postaram się rozdziały dodawać codziennie po jednym ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz