Rozdział 1, Przyjaciel?
W mieście Albuquerque żyła sobie pewna 20 letnia dziewczyna, Vanessa. Miała
piękne czekoladowe oczy. Była brunetką ze zgrabną sylwetką. Była zwykłą dziewczyną,
nie była tak sławna jak typu "Selena Gomez", "Rihanna". Od małego dziecka zaczęła
chodzić na zajęcia ze śpiewu. Po kilku latach zrezygnowała. Gdy miała 13 lat, zaczęła
chodzić na tańce. Chodzi na nie aż do teraz.
Zaczął się nowy dzień.
Vanessa jak zawsze wstała, poszła wziać krótki prysznic oraz przemyła twarz, myjąc
przy tym zęby. Uczesała się, zrobiła lekki makijaż oraz przebrała się. Wyglądała
ślicznie. Spakowała książki i zeszła na dół. Na dole czekało na nią śniadanie oraz
karteczka.
Wzięła ją do ręki i przeczytała:
"Vanessko, musiałam wyjechać na delegację, wybacz mi.
Ps. Obiad masz w lodówce, oraz zrobiłam Ci śniadanie.~ Mama"
-Znowu to samo...- powiedziała ze smutkiem.
-Czy kiedy kolwiek, spędze chociaż 1 tydzień z moją mamą?- powiedziała w myślach dziewczyna.
Usiadła przy stole i zaczęła jeść swoje śniadanie. Po zjedzeniu, wzięła klucze i
wyszła z domu, zamykając przy tym drzwi. Szła na piechotę, gdyż nagle zobaczyła swoją
przyjaciółkę, która szła w stronę szkoły. Była to Ashley. Najlepsza przyjaciółka Van.
Miała blond włosy, brązowe oczy, była szczupła a zarazem zgrabna. Chodzi razem z Vanessą
na tańce. Świetnie sie przy tym bawią.
Dziewczyna ani chwili się nie zastanawiając pobiegła do blondynki.
-Hej Ash! Poczekaj na mnie!- krzyczała brunetka.
Ashley odwróciła się, zobaczyła że biegnie do niej Vanessa.
-Cześć kochana!-powiedziała blondynka, gdy Van była już koło niej.
-Jak Ci minął weekend?-Spytała ją brunetka.
-Jak zawsze, czyli da się przeżyć, a Tobie?-odpowiedziała, zadając przy tym pytanie.
-Nudno, mama wyjechała na delegację, a mnie zostawiła samą..-odpowiedziała.
-Hej, nie przejmuj się! Jak chcesz przyjdę do Ciebie na noc z Monique. Co Ty na to?-
spytała blondynka.
-No pewnie! Co ja bym bez Ciebie zrobiła.-odpowiedziała Van.
Właśnie dochodziły do szkoły, po drodze spotkały ich koleżankę, Monique.
Młoda, bystra, mądra, średniego wzrostu dziewczyna. Miała czarne włosy, była mulatką.
Przywitały się i weszły do szkoły.
Pierwsza była lekcja Matematyki.
Vanessa uwielbiała matematykę, lecz najbardziej chemię.
Zadzwonił dzwonek, wszyscy weszli do klasy i usiedli w ławkach.
-Witam was-powiedziała nauczycielka.
-Dzień dobry.-powiedziała cała klasa chórem. [...]
I tak minęły wszystkie lekcję.
Pożegnałam się z dziewczynami i poszłam do domu.
Otworzyłam drzwi, rzuciłam w kąt plecak i pobiegłam do pokoju.
-Ech..i co ja mam tu sama robić? Dziewczyny będą dopiero o 20..-powiedziała sama do siebie
brunetka.
-Wiem!- krzyknęła.
-Pójdę na spacer, pobiegać.
Dziewczyna ubrała swoje ulubione buty do biegania, nike.
Wyszła z domu i zamknęła dobrze drzwi.
Biegała już ponad 30 minut, aż dotarła do parku.
Było tu ślicznie. Fontanna, drzewa, dzieci biegające oraz bawiące się ze sobą, ławki.
Po prostu pięknie. Gdy tak myślała wpadła na kogoś...
-Ja..Prze..przepraszam- powiedziała wstydliwie.
-Nie, to ja przepraszam- powiedział po czym podał brunetce rękę, żeby mogła wstać.
-Tak w ogóle jestem Vanessa, Vanessa Hudgens.
----------------------------------------------------------------------------------
Hej ludziska!! :)
O to 1 rozdział mojego opowiadania. XD
Mam nadzieję, że nie wyszło aż tak źle, hmm?
Musiałam przerwać, żebyście mieli na co czekać!! :D
Tworzę ten blog w 2015, więc nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta Zanesse :(
(Zac Efron, Vanessa Hudgens). Wiem, że oni nie są już ze sobą, ale
ich nigdy nie zapomnę.
Do następnego rozdziału!! ^^
PS. WYBACZCIE, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE NASTĘPNE BĘDĄ DŁUŻSZE OBIECUJĘ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz