Rozdział 2 Nesska..
-Miło mi, Zac, Zac Efron.-powiedział pokazując przy tym rządek białych zębów.
-To ja już może pójdę.- powiedziała Van, która była zmieszana tą sytuacją.
-Nie czekaj, przejdziemy się?
-Wybacz, ale..- "Van powiedz TAK!"-Nie mogę, ponieważ umówiłam się z koleżankami,
pa- powiedziała po czym zostawiła bruneta samego.
-"Van Ty głupia! Jak mogłaś zostawić go tam samego i odmówić!"- skarciła się w myślach.
Zac był mocno zbudowanym chłopakiem. Widać było, że ćwiczył dużo na siłowni.
Był brunetem. Miał prześliczne oczy, niebieskie.
Weszła do domu przypominając sobie, że dzisiaj ma zajęcia z tańca.
Szybko wygrzebała z szafy potrzebne rzeczy do tańca.
Bluzkę, spodenki, i wygodne buty.
Wzięła torbę z rzeczami zeszła na dół, wzięła też wodę i wyszła.
Przy okazji poszła po Ashley. Blondynka szybko się wygrzebała
ze swojego domu i razem poszły na zajęcia.
Przez całą drogę rozmawiały, aż nagle Van powiedziała wszystko Ash
co się wydarzyło, gdy biegała.
-Van! Miałaś okazję do podrywu!- powiedziała Ash, na co Van dziwnie na nią spojrzała.
-Ash, pogięło Cię? Nie chce znowu zostać wykorzystana.. Nie pamiętasz?-po policzku
spłynęła jej gorzka łza.
-Van, hej. Przepraszam, nie płacz. Pamiętam tą całą sytuację. Nie zamartwiaj się już-
powiedziała patrząc na brunetkę i wycierając jej łzę.
Tak, Vanessa została wykorzystana przez pewnego chłopaka o imieniu Josh. Myślała, że
to ta prawdziwa miłość, lecz jak się okazało po paru miesiącach tak naprawdę jej nie
kochał tylko chciał ją przelecieć. Tak, to był zboczeniec. Vanessa, gdy tylko o tym
myślała, było jej nie dobrze.
Weszły do środka wielkiego budynku o nazwie "Dance fit".
To właśnie tu odbywały się zajęcia z tańca, ale także ze śpiewu i różnych sportów.
Razem z Ash weszły do szatni przebierając się.
Przebrane weszły na salę i czekały na innych.
Jak się okazało dzisiaj mają łączone z klubem koszykarzy.
Lubiła koszykówkę, ale nie za często w nią grała.
Wolała tańczyć, albo nawet czasem śpiewać.
Nagle na sali rozległ się głos nauczycielki tańca.
-Wszyscy są? Sprawdzam obecność!-krzyknęła.
1 osoba, 2, 3, 4...10 czyli Vanessa.
-Vanessa Hudgens, jest obecna?- spytała.
-Jestem, proszę pani!-krzyknęła, żeby mogła ją usłyszeć.
W końcu cała lista została sprawdzona.
Potem trener koszykarzy wyczytywał listę.
Nagle Vanessa usłysza dobrze znane jej imię i nazwisko.
-Zac Efron?-spytał trener.
-Obecny!-krzyknął brunet.
Vanessa nie wierząc to co usłyszała, pomyślała, że to na pewno jej się przesłyszało.
Myliła się. To był właśnie on. Ten, na którego wpadła w parku.
Jej rozmyślenia przerwała pani.
-Róbcie rozgrzewkę, a potem gracie w kosza razem z chłopakami- stwierdziła nauczycielka.
Rozgrzewka minęła szybko, czas teraz się podzielić na grupy.
Wybierał Zac oraz jakiś chłopak.
Był mulatem. Na głowie miał afro. Umięśniony, dobrze zbudowany. Oczy też piękne.
Zaczął się rozglądać kogo ma wybrać, jego wzrok zatrzymał się na pięknej postaci.
Nie mógł uwierzyć, że to ta Vanessa, która wpadła na niego dzisiaj w parku.
W końcu wybrał:
-Vanessa- powiedział pewnym siebie głosem.
-Ja?-powiedziała jakby się przesłyszała.
-Tak Ty, Nessko.
Zarumieniła się. Spuściła głowę w dół, żeby nikt nie mógł tego po niej rozpoznać.
Podeszła do niego stojąc za nim.
Po chwili usłyszała od niego ciche "cześć".
Odpowiedziała tym samym.
To było miłe z jego strony, że ją tak nazwał.
Lecz jeszcze się dobrze nie znali, nie miała do niego jeszcze takiego zaufania...
Wszyscy byli już w swoich grupach.
Vanessa miała szczęście, była z Ash, ale nie tylko z nią...
Była też z Zac'iem. Ciągle myślała jaki on jest.
Czy jest normalnym chłopakiem? A może pali? Może ćpie?
Różne takiego typu pytania miała Vanessa w myślach.
Po chwili przerwał jej głośny gwizdek trenera.
-Zaczynamy!
I tak o to właśnie zaczęła się gra w kosza.
Piłkę dostała nasza drużyna. Zac złapał piłkę, potem podał swojemu koledze w afro,
następnie on podał do jakiegoś drugiego chłopaka, on do Ash, a ona do mnie.
Nie zwracając na nic uwagi biegłam w stronę ich kosza.
3 kroki, skok iii... TRAFIŁA!
I tak trwał cały mecz, kilka razy udało jej się zdobyć punkty.
Aż w końcu ich drużyna wygrała. Wszyscy się cieszyli, oraz podnosili Vanessę do góry!
Niezła z tego była zabawa. Położyli ją na Ziemi. Van tarzała się ze śmiechu
razem z Ashley. Nie wiedziały dlaczego, ale prawdopodobnie była to głupawka.
Były całe czerwone jak buraki. Ich śmiechy przerwał jej znajomy głos.
-Dziewczyny, wstawajcie- podał Van rękę, a drugą Ash żeby mogły wstać.
-Zaac..-powiedziała nie pewnie brunetka.
-Co Nessko?-powiedział przy czym się uśmiechnął.
-Co do tego parku..Czy oferta jest nadal aktualna?-zaśmiała się.
-No jasne, idziemy?
-Tak, pa Ash!-powiedziała do swojej przyjaciółki i poszła się przebrać.
Byli w parku. Idąc przed siebie, patrzyli na dzieci, które się bawiły lub na zakochane
pary. Vanessa chciała być tak zakochana. Ale bała się, że to się powtórzy.
Tak jak z Joshem... Bała się zaufać, każdemu chłopakowi. W tym Zac'owi.
Vanessa ciągle o nim myślała. Nawet teraz, gdy szedł przy niej spoglądając na nią.
Gdy ich wzrok się spotkał, od razu odwracali się. Szli tak w ciszy.
Nagle Vanessie przeszkadzała ta cisza, więc zaczęła.
-A tak w ogóle.. może opowiesz mi coś o sobie?-spytała z nie pewnością.
-Pewnie, więc tak... [..]
Po kilku godzinach rozmawiania ze sobą, Vanessa nie była już taka wstydliwa jak
wcześniej. Czuła się jakby go znała od dziecka! Rozmawiali o sobie, a potem
o wszystkim i o niczym. Zbliżała się 20. Vanessa zerknęła na zagarek.
-Zac, niestety ja już muszę iść, robi się późno..-
-Rozumiem, odprowadzę Cię.-
-Ależ nie musisz przejmować się mną, przecież ja...- i tu się wtrącił.
-Ale ja chce Cię odporowadzić, Nessko.-
- No jak już tak bardzo tego pragniesz.-zaśmiała się po czym on tylko zrobił chytry uśmiech.
Byli już blisko domu Hudgensówny. Vanessa idąc tą całą drogę myślała tylko wyłącznie
o nim. Zacu. Jaki on jest piękny i umięśniony, a nawet opiekuńczy. Takie słowa
miała teraz na myśli Vanessa. Nie mogła się powstrzymać i spytała.
-Zac, a tak w ogóle...Dlaczego mnie nazywasz Nesska?-
-A nie podoba Ci się? Wziąłem po prostu z twojego imienia "Nesska" i tak
jakoś to powstało-lekko zachihotał.
Van nie zwracając na to, że jest obok niej Zac, zarumieniła się.
Chciała też mu dać jakąś ksywkę, ale jej to nie wychodziło.
Stali już pod jej drzwiami. Wyjęła klucze z torebki i otworzyła drzwi.
Stanęła jeszcze twarzą do Zac'a i powiedziała:
-Dobranoc.-powiedziała po czym lekko pocałowała go w policzek.
Zamknęła drzwi. Była z siebie dumna, że odważyła się do takiego czynu.
-Dobranoc.-powiedział już sam do siebie młody chłopak.
Zaczął wracać do swojego domu. Po drodzę spotkał Corbina.
Swojego najlepszego kumpla. To właśnie ten co był mulatem z afro.
Poszli razem do jego domu. Szatyn otworzył drzwi. Wpuścił przodem
przyjaciela. Odłożyli kurtki i poszli na górę, do jego pokoju.
-Stary, widzę że dużo się dzieję- powiedział Corbin.
-O co Ci chodzi?-spytał zdziwiony pytaniem mulata.
-O Vanessę, kretynie-powiedział ze śmiechem.
Szatyn nie wiedział co powiedzieć. Był zaskoczony całą tą sytuacją z Van.
W głębi serca czuł coś do niej, tak jedynie myślał. Była cudowna.
W myślach ciągle miał jej piękny uśmiech. Te cudne myśli przerwał mu Corbin.
-Haalo, Ziemia do Zac'a.-
-YYY, tak? A no ta. Vanessa jest tylko moją przyjaciółką.
Nie myśl, że to coś więcej.-powiedział nie pewnie.
-Tak, tak jasne. Dobra spadam, cześć.-pożegnał się i wyszedł.
Szatyn został sam. Myślał co do niej czuję. Miłość? Nie wiedział co ma o tym myśleć.
Zszedł na dół, wziął piwo i usiadł przed telewizorem.
Nie wiedząc kiedy, usnął na kanapie.
Vanessa siedziała w swoim pokoju rozmyślając. O tym chłopaku co nie dawno wróciła
ze spaceru. Zac. Była nim zachwycona. Wmawiała sobie ciągle, że to tylko zauroczenie,
nie żadna miłość. On był tylko jej przyjacielem. Polubiła go, ale czy na pewno?
Nie zwarzając na nic poszła do łazienki. Łazienka znajdowała się w jej pokoju, więc
miała blisko.
Wlała wodę, po czym dodała swój ulubiony szampon o zapachu truskawek.
Zdjęła ubrania i weszła do wanny.
W końcu mogła się zrelaksować po całym dniu.
Wyszła ubierając na siebie szlafrok.
Podeszła do szafy i wygrzebała jakąś piżamę.
Przebrała się w nią i położyła się na łóżku myśląc przy tym o Zacu.
Nawet nie wiedziała kiedy usnęła..
-------------------------------------------------------------------------------------
Cześć! O to kolejny rozdział! :)
Wiem nudny i pewnie krótki, ale głowa mnie już bolała wgl XD
Ale mam na dzieję, że wam się podoba!!
Na Zanesse sobie trochę poczekacie,Pozdrawiam Wiśnię, która czyta ten blog X'D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz